top of page
Szukaj
  • P

Mind control

Dziś dotarło do mnie, co wyprawia ze mną mój mózg. Lub na co mu pozwalam, żeby robił. Kolejne wpadniecie w dziurę, tak – niektórzy nazywają to czarną dupą, inni gównem – rzecz dotyczy jednakże tej samej sprawy. Sponiewierania siebie przez myśli. Sponiewierania siebie przez oddanie kontroli mózgowi. Zazwyczaj jest tak, że czekamy aż ten stan minie, aż czarna dziura się zmniejszy lub my jakoś z niej się wygrzebiemy. Oczywiście ten czas nadchodzi, raz jest się w tej dziurze krócej raz dłużej. Rzecz jednak w tym, żeby umieć stamtąd wychodzić bez czekania. Najlepiej zaraz po wpadnięciu. Albo… jeżeli to możliwe (a jest możliwe!), w ogóle tam nie wpadać. Moja dziura, poza dostarczeniem normalnych wrażeń jak zwątpienie, strach, brak zaufania, była dziś dodatkowo zagubieniem się… Nie wiedziałam czego chcę, gdzie jestem w życiu, co robię, po co to wszystko… Znajome pytania? I jak powiedziała bliska memu sercu osoba: Właśnie dzisiaj jesteś na najlepszej drodze, masz oczyszczony umysł z chciejstwa i oczekiwań. Bardzo dobrze, że się zagubiłaś bo to oznacza, że opuściłaś kontrolę.


Najpierw tego nie zrozumiałam, potem do mnie dotarło. Opuściłam kontrolę. I poczułam, jak spada ciężar z moich ramion, poczułam się lekko i jakby z pustką, lecz pustką, która daje przestrzeń. To był niezwykły dzień, bez kontroli. Leżałam na plaży, czytałam książkę, patrzyłam na ocean i na słońce, a w głowie była pustka. Jadąc na plażę, żeby nie wpaść w mind control, poprosiłam swój umysł o przysługę, zleciłam mu zadanie. Cztery rzeczy do zrobienia przez cały dzien. Normalnie nasz mózg robi pewnie 4000 lub 40000 rzeczy dziennie! Te cztery rzeczy były takie: rozprzestrzeniać się, czyli być więcej… jakby rozwijać skrzydła, opuszczać bariery, odczuwać intensywnie na skórze nawet najmniejszy powiew wiatru znad oceanu oraz czuć każdą komórką ciała i przestrzenią pomiędzy każdy promień słońca. Proste, prawda? Cztery rzeczy. Nie liczyłam nawet, ile razy, mój kontrolujący umysł próbował zabrać mnie w inne miejsce, wykreować trochę fantazji, które zabierają do czarnej dziury. Dziś byłam nieprzejednana. Jak tylko pojawiła się inna aktywność mózgu, przypomniałam mu o mojej dzisiejszej prośbie. I tak przetrwaliśmy cały dzień. W zgodzie i lekkości. On mnie nie maltretował myślami, a ja nie siedziałam w czarnej dziurze i nie niosłam ciężaru na barkach. Dzień dobiega końca. Zastanawiam się, kim mogę być, jakim potencjałem, żeby zawsze tak współpracować z moim mózgiem. Nie ‘mind control’ a ‘mine control’.


PS. Inną prostą rzeczą, która pochodzi z techniki medytacyjnej, jest na przykład współdziałanie z mózgiem na komendę „one” (może to być każde inne słowo). W momencie, kiedy nasz mózg udaje się w rejony niebezpieczne, grożące wpadnięciem w czarne dziury i inne takie, powiedz po prostu „one”. Odwrócisz natychmiast proces ucieczki mózgu z ‚tu i teraz’ do innego, niepożądanego miejsca.


PS. I jeszcze jedno: jeśli wszystko jest naszą kreacją, taka jest też czarna dziura, wykreowana przez nas – nie można przecież wpadać do czegoś, co się samemu wymyśla…


0 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page